Culinary Innovation Studio | Wspomnień czar… czyli o co chodzi w syfonie?
438
post-template-default,single,single-post,postid-438,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-theme-ver-3.7,vertical_menu_enabled,side_area_uncovered,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
 

Wspomnień czar… czyli o co chodzi w syfonie?

Wspomnień czar… czyli o co chodzi w syfonie?

Pewnie nie ma osoby, która jeśli żyła lub dorastała w czasach PRL, nie pamiętałaby kolorowej butli z błyszczącą i w dotyku przyjemnie gładką obudową, której naciśnięcie wydawało charakterystyczny syk, zwieńczeniem zaś była gazowana woda. Marzenie tamtych lat! .

No dobrze! Tyle o zaletach z przeszłości. Pora przedstawić bohatera – Panie, Panowie dzisiaj wspominamy SYFON! Wspominamy, to chyba nie do końca odpowiednie słowo, bo choć od czasu PRL sporo zmieniło się w konstrukcji technologicznej tego urządzenia i raczej nie uda nam się znaleźć domowej czynnej wersji tamtego dystrybutora gazowanej wody, to bez problemu znajdziemy jego następców w każdej profesjonalnej kuchni i pewnie niektórych domowych.
W kuchni profesjonalnej spotykamy obecnie 2 rodzaje syfonów. Pierwszy, jak najbardziej, jest potomkiem wersji znanej z lat osiemdziesiątych. Drugi to ten, który miał swoje wielkie wejście kulinarne w latach 90. minionego wieku i przeznaczeniem swoim pretendowały do roli super pomocnika kuchennego – miał pomagać w wytwarzaniu, przechowywaniu i podawaniu atrakcyjnych potraw w formie musu lub pianki. Rozwinięta i obecnie dostępna forma to kolejny krok w przód – pozwala tworzyć kulinarne dzieła na zimno, ciepło lub w kombinacji mieszanej. Tutaj tylko wyobraźnia może być ograniczeniem.

Powszechnie kojarzone z deserami i w tych z pewnością sprawdzą się doskonale – spróbujcie kiedyś zrobić tiramisu! Siła zawartego w syfonie ciśnienia – 15 atmosfer – łatwo sobie poradzi z łączeniem i spienianiem składników, a masa będzie bardzo wydajna. Jeśli zaczęliśmy od deseru to pora na danie główne lub chociaż przystawkę, z syfonem w roli głównej. Pistacjowa pianka, wytrawny mus i małże świętego Jakuba – bajeczne danie, które ma w sobie to coś!
Trzeba przyznać, że takie „syfonowe dekoracje” nie tylko podnoszą jakość wizualną prezentowanych dań, ale są też na wysokim poziomie smakowym i co najważniejsze często ułatwiają nam życie, szczególnie, gdy na JUŻ musimy wydać kilkadziesiąt identycznych deserów. To także atrakcyjna forma prezentacji warsztatowo-szkoleniowych i mina kursantów bywa czasem zabawna, gdy patrząc na syfon, z rozrzewnieniem wspominają ten znany z dzieciństwa, z którego woda tak cudownie szczypała w nos. 🙂

To co, wyciągamy syfony i zjadamy na zdrowie idealny mus! Może to początek nowej ery tych znanych od wielu lat gadżetów?